niedziela, 6 października 2013

Wielki come back, czyli obiecana 2. część notki o hennie! (+ aktualizacja włosowa #4)

Witam Was serdecznie po dłuuuższej przerwie! :)

Do Polski wróciłam raptem parę dni temu, rok akademicki się zaczął, plan zajęć mam taki, że w środy i czwartki praktycznie od rana do wieczora siedzę na zajęciach, dlatego dopiero teraz znalazłam czas na napisanie notki! W najbliższym czasie nie przewiduję już takich długich przerw od blogowania, więc postaram się pisać notki przynajmniej raz w tygodniu :)

W dzisiejszej notce obiecana relacja z hennowania włosów, a w następnej będzie o pobycie w Indiach - jakie kosmetyki, które ze sobą zabrałam najbardziej się sprawdziły, a jakie nie, a także... Jakie kosmetyki indyjskie zakupiłam ;)

Henna - cassia (senna)


Postanowiłam postawić na znaną i zaufaną markę, której produkty, swoją drogą, można było także zakupić w indyjskich sklepach - nie pamiętam, jakie były dokładnie ich ceny, ale wiem, że po przeliczeniu na złotówki były wręcz śmiesznie niskie (np. szampony khadi po ok. 5-7zł!)

Zahennowałam włosy tuż przed wylotem. Jak się przygotowałam?



Spokojnie, napoju trzech cytryn nie używałam - to był pomysł męża, by napój również sfotografować ;P
Jak widzicie na zdjęciu, do przygotowania papki użyłam:
1) cassię Khadi - całość opakowania
2) wyciśnięty sok z trzech cytryn
3) odpowiednia ilość przegotowanej, ciepłej wody, do uzyskania konsystencji śmietany 18%

Po zamieszaniu wszystkich składników, papka wyglądała tak:


Następnie przykryłam naczynie folią spożywczą i odstawiłam na godzinę czasu, by się "przegryzło":


A po godzinie czasu wyglądało to tak:


Na umyte jedynie szamponem z SLS (Farmona, wersja z rumiankiem) i całkowicie suche włosy mąż nałożył mi papkę na włosy męcząc się przy tym niemiłosiernie (nałożenie tego tak, aby równomiernie przykryło całość włosów to nie taka prosta sprawa!), ale gdy już mu się udało, to nałożyłam dołączony do opakowania foliowy czepek, a na to folię spożywczą. Wyglądałam tak:


Dodatkowo założyłam ręcznik i tak chodziłam z henną na włosach przez 2 godziny. Gdy czas minął, hennę spłukałam z włosów letnią wodą (mordęga!), a włosów w ogóle nie myłam przez następne ponad 30h (ok. półtorej dnia). 

Efekty
 
1) Zmienił się minimalnie kolor włosów na delikatny, miodowy odcień - co mi się bardzo podobało!
2) Miałam suche, sztywne włosy, a rozczesanie ich to była prawdziwa masakra! Zresztą zobaczycie na zdj, jaką miałam szopę
3) Włosy były wyraźnie, odczuwalnie pogrubione.



Dodatkowe zdjęcia "po":



Czy jestem zadowolona z efektów cassi? Tak, bardzo! Jedno z moich postanowień włosowych na przyszłość to takie, by hennować włosy co 2-3 miesiące ;)

A Wam, jak się efekt podoba? Może sami się skusicie, bądź skusiliście się na użycie cassi? ;)

Pozdrawiam!
Ag90

19 komentarzy:

  1. W końcu :) Bardzo czekałam na ten post, widać włosy nie bardzo się zmieniły jeśli chodzi o kolor ale na widać lekką różnice jeśli chodzi o pogrubienie :)
    Fajnie, że tam można kupić szampon Khadi tak tanio... to nie fair :D Mogłaś kupić zapas i sprzedawać :>
    Poza tym fajnie, że jesteś zadowolona z efektu na włosach- w końcu zdecydowałaś się potraktować henną, co bardzo mnie cieszy :) Czekam teraz na kolejny post o Indiach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ładnie wyszło :) Nigdy nie miałam odwagi zahennować włosów, tym bardziej zawsze podziwiam wszystkie hennujące ;) Kochana czekam niemiłosiernie na post o Indiach, jestem ciekawa jak było, czy Ci się podobało, koniecznie pokaż jakieś zdjątka :)))) Pozdrawiam gorąco młodą żonkę :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już niedługo będzie notka o Indiach - zdjęcia jak najbardziej też zamieszczę :)

      Usuń
  3. Cześć :*:*:*:* Boże jak się cieszę, że już wróciłaś :) Niecierpliwie czekam na zdjęcia z podróży!

    Co do henny...nie mogłam uwierzyć w to co widzę. W pracy weszłam tylko na chwilkę na bloggera na telefonie i na małym ekranie widziałam Twoje zdjęcia. Zobaczyłam teraz na komputerze duże i jestem w szoku jak bardzo pogrubiły Ci się włosy! Co prawda błyszczały się bardziej przed hennowaniem, co nie znaczy, że po hennie tak nie jest, bo również jest blask :) Poza tym urosły! :) Masz piękne, zdrowe włosy, bije od nich zdrowy blask. Długość to kwestia czasu :)

    Ostatnio zamawiałam ruskie kosmetyki i tak się wahałam czy kupić hennę czy nie...ale nie kupiłam. Wydaje mi się, że na moich włosach mogłaby zrobić okropne siano (przynajmniej od połowy długości), bo tam mam jeszcze dużo zniszczeń, włosy są mega kruche i suche, ale jakoś to tuszuję).

    No nic... cieszę się, że jesteś i działamy wspólnie dalej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :*
      Jakbyś się jednak zdecydowała na cassię, to wiedz jedno - efektu suchoty włosów nie unikniesz ;P Musiałabyś po jej użyciu olejować i jeszcze raz olejować - i doszłyby włoski do normy, słowo daję :) A dla efektu grubości włosów warto! :)
      Poza tym, za niedługo będę ścinać włosy - wyliczyłam, że żeby wyrównać je na długości (bez grzywki - ona dalej będzie sobie rosła), to muszę obciąć 10cm! Boli, ale przynajmniej zrobię to raz, a porządnie (no dobra, drugi raz będzie już razem z grzywką :P ) Także no, za tydzień, dwa, będzie aktualizacja włosowa ;)

      Usuń
    2. Ag proszę Cię, nie obcinaj 10 cm...to zbyt dużo... :(

      Usuń
    3. Spokojnie, nie obcięłam aż tyle - poszło 3cm :) Posłuchałam rady fryzjerki i będę stopniowo obcinać włosy (same końcówki 2-3cm, co 2-3 miesiące), aż grzywka "dorośnie" do reszty :)

      Usuń
    4. Ufffffff...całe szczęście! :) Bardzo dobrze doradziła Ci fryzjerka i jeszcze lepiej, że jej posłuchałaś :)

      Właśnie się wybieram w najbliższych dniach na podcięcie, no ale to w imię większego dobra :)

      Usuń
  4. podziwiam, chodzenie godzinami z henną na głowie to jakaś masakra :) ale warto dla efektu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj warto, warto! A chodzenie godzinami z henną na głowie to pikuś, dłużej trzymam olej na włosach ;P

      Usuń
  5. Bardzo ładny, delikatny i naturalny efekt :) włosy po hennie rzeczywiście są sztywne, ale potem to mija i jest super.
    Miło ze strony męża że Ci pomaga i towarzyszy przy hennowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, najgorsze były pierwsze dni, a później wróciło do normy :) A pomoc męża baaaardzo doceniam ;)

      Usuń
  6. Kurcze, chciałabym zafarbować włosy właśnie taką bezbarwną henną, ale nie chcę jej zamawiać przez internet ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dlaczego? :) Ja swoją owszem, kupiłam przez Allegro, ale odebrałam ją osobiście, więc może w ten sposób byś zakupiła..?

      Usuń
  7. Planuję zakup tej henny za jakiś czas (jak w portfelu będzie troszkę więcej ;) ), właśnie bezbarwną, bo nie chcę zmieniać koloru. Ale nie obrażę się za lekki miodowy odcień :)

    OdpowiedzUsuń
  8. rowniez sprobuje i tez bezbarwna. A powiedz jak sie sprawowały wlosy po ok. 3 dniach od hennowania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hej :) po ok. 3 dniach dalej były jeszcze trochę suche włosy, ale już zdecydowanie bardziej ujarzmione i nie miałam takiej szopy na głowie :) efekt pogrubionych włosów dalej jeszcze był i w moim przypadku utrzymywał się do ponad 2 tyg. po zahennowaniu ;) natomiast przez cały pierwszy tydzień walczyłam z nawilżeniem włosów - z każdym dniem coraz lepiej, a po 7 dniach wróciło do normy ;)

      Usuń
  9. Co do Twoich kryzysów- może małym pocieszeniem będzie dla Ciebie to, że... zazdroszczę Ci włosów. :) tak, można mieć ich mniej! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będziesz dbać o włosy i skalp, to też będziesz mieć więcej włosów, tylko na efekty trzeba trochę poczekać :) PS. Miałam kiedyś jeszcze mniej włosów, widać to po zdj, które zamieściłam w MWH ;)

      Usuń