piątek, 23 stycznia 2015

Świat kosmetyczny Arabii, czyli co możemy znaleźć na półkach sklepowych?

Hej! :)

Jak w tytule, dzisiaj chciałabym Wam pokazać, jakie kosmetyki można znaleźć w Arabii Saudyjskiej ;) Będzie duuużo zdjęć :) Zapraszam!

To, że znajdziemy na półkach takie marki, jak Head&Shoulders, Pantene, nikogo nie powinno zdziwić, bo je znajdziemy wszędzie, na całym świecie.




Najpopularniejsze właśnie są: Head&Shoulders, Dove, Pantene, Sunsilk, Herbal Essences, Elvive (czyli nasze Elseve), Garnier, Wella, Clear.






Oprócz tego, popularne są kosmetyki firm indyjskich: Dabur Amla, Vatika, Himalaya, VLCC.








Co mi się nie podoba i niestety rzuca się w oczy przy wszystkich kosmetykach... Wszędzie, ale to wszędzie znajdziemy Paraffinum Liquidum :( Nie powinno mnie to dziwić, w końcu KSA (Kingdom of Saudi Arabia) ropą stoi, a parafina to przecież nic innego, jak oczyszczona ropa naftowa. Ale że do tego stopnia Arabowie "wielbią" parafinę, to nie miałam pojęcia! Co ciekawe, czołowy przedstawiciel parafiny wśród kosmetyków, a mianowicie firma Vaseline, jest pochodzenia... Amerykańskiego.

 Oprócz Vaseline, na zdjęciu widoczne są także kosmetyki Dove, Nivea, oraz japońskiej firmy Jergens.




W ramach ciekawostki dodam, że będąc w innej miejscowosci (w Jeddah), trafiłam na... Polski krem - firmy Perfecta! Był to krem na dzień, wzięłam do łapy, patrzę na skład, a tam co? Oczywiście na drugim miejscu parafina ;) Niestety kremowi nie zrobiłam zdjęcia.

Na koniec dodam jeszcze zdjęcia trzech peelingów do twarzy: Nature's Bounty, VLCC oraz Himalaya. Można na dwóch z trzech podanych zobaczyć, że składy są kompletnie nieczytelne - może i po arabsku są one napisane, nie wiem, ale po ang mamy podane tylko Key Ingredients ("kluczowe składniki").




 Liquid Paraffin Oil na drugim miejscu widać jak na dłoni ;)



 Podane tylko key ingredients :( 


I tu podobnie tylko kluczowe składniki. Nie sfotografowałam przodu, ale to peeling Himalaya wersja z neem.


Podsumowując, dominują kosmetyki zagraniczne, a te lokalne szału nie robią swoimi składami :( A wszystko przez parafinę... Najprędzej zaopatrzyłabym się w VLCC oraz Himalaya, ale martwi mnie brak podanego INCI. Poza tym, zwróciłam jeszcze uwagę na kosmetyki egipskiej firmy Aloe Eva, chociaż jak na złość nie lubię aloesu :P




Aloe Eva między kosmetykami tureckiej firmy Farmasi, która ma urocze opakowania, ale nieciekawe składy.


Wniosek? Zaopatruję się w kosmetyki w Polsce i mam je zamiar tu przywozić ;)

Część zdjęć została zrobiona w Carrefourze, w centrum handlowym Granada w Rijadzie, a część w innym supermarkecie, Danube w CH Hayat. Oprócz tego, byłam także w tzw. "pharmacy" (po naszemu w drogerii) i wybór jest podobny, z tą różnicą, iż jest więcej kosmetyków sprowadzanych z Europy, typu Vichy, czy La Roche-Posay. 

Mam nadzieję, że zaspokoiłam Waszą ciekawość :)

Pozdrawiam!
Ag90

26 komentarzy:

  1. o jej, no to kiepsko! faktycznie przywożenie kosmetyków z Pl będzie lepszym pomysłem ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, będę przywozić! Już sobie wyobrażam moją walizkę, jak będzie pełna kosmetyków :D

      Usuń
  2. To przykre, że prawie we wszystkich jest parafina :( Musisz koniecznie zrobić zapasy u nas w Polsce :) Jedyne czego im bardzo zazdroszczę to takiego wyboru kosmetyków indyjskich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Indyjskich rzeczywiście tu pod dostatkiem, to jest plus :)

      Usuń
  3. Czasem lubie uzyc parafiny ale chyba racja, ze jakbym miala miec wszystko z nią to raczej bym nje byla szczesliwa... niemniej jednak swietny post, strasznie sie ciesze ze moglam cos takiego poczytac, uwielbiam dowiadywac sie o takich kwestiach z roznych stron swiata :) mam nadzieje ze za jakis czas jeszcze cos podobnego nam napiszesz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja parafiny strasznie nie lubię, zarówno do skóry, jak i do włosów, więc w Arabii wybór kosmetyków mam dość mocno ograniczony :(
      Jak zacznę już latać i będę miała okazje zwiedzać także inne kraje, to będę pisała podobne posty :)

      Usuń
  4. Wszedzie niestety ta parafina:/
    Pytanie z innej beczki jak Ci sie mieszka w AS, nie znam osoby ktora by sie przeprowadzila w takie miejsce? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ten temat można by duużo napisać :) W skrócie, to jest mi tu dobrze, chociaż jest to kraj odmienny kulturowo :) Zobaczymy, co powiem za parę miesięcy, czy dalej będzie mi się tu dobrze żyło :D

      Usuń
  5. Hm. Może ta parafina ma związek z klimatem? Zapobiega odparowywaniu wody i tak dalej. Ale to i tak zaskoczenie dla mnie.
    Szczerze, to po cichu liczyłam na taki wpis :D. Szkoda tylko, że w takiej Arabii to bym się kosmetycznie nie odnalazła... Parafiny nie lubię na włosach, na twarzy to nawet lekkie kremy mnie zapychają.
    Więcej takich wpisów w wolnej chwili! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak właśnie słyszałam, że parafina się niby sprawdza właśnie w klimacie b. wilgotnym i b. suchym, bo z jednej strony chroni przed puszeniem włosów w wilgotnym klimacie, a z drugiej chroni przed parowaniem wody z włosów w suchym.
      Tylko, że parafina odżywcza nie jest ;) więc nic dobrego włosom nie robi, a może nawet zaszkodzić - po niej mam matowe i postrączkowane włosy, a na moją cerę mieszaną działa komodogennie - dlatego parafinie mówię zdecydowane nie :P

      Usuń
  6. ...ale masz cudną fotografię w nagłówku :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ajc, kiepsko z ta parafina. Mialam nadzieje, ze wylapiesz tam jakies perelki ;) Na dodatek aloes, jak na zlosc ;D Moje wlosieta rowniez za nim nie przepadaja ;) Masz racje Kochana, sciagaj z Pl i tyle :)
    Dziekuje Ci za umieszczenie banerka :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może coś mi się uda kiedyś wyłapać, ale ciężko, ciężko :P Za to własnych rodzimych, orientalnych, cudownie pachnących perfum mają pod dostatkiem :)
      Nie ma za co :*

      Usuń
  8. Ciekawe, że u nas Sunsilk wycofano ze sprzedaży ok. 10 lat temu... I jednak zazdroszczę tej dostępności indyjskich kosmetyków ;) Mimo parafiny w składzie... Co prawda obecnie używam tego typu olejków rzadko i tylko na długość włosów, ale tanią Vatiką bym nie pogardziła ;) (chyba, że nie jest tania?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie orientuję się, ile dokładnie kosztują w Polsce, ale wydaje mi się, że w Arabii jest taniej - niektóre wersje kupisz za ok. 8-9 zł, a niektóre za ok. 11zł ;) Maski natomiast kupisz za ok. 15zł :P

      Usuń
    2. No to faktycznie taniej ;) O ile Amlę Dabur można kupić u mnie stacjonarnie, w miarę przystępnie, za 15-17zł za 200ml, to maski ok. 2 razy drożej, słabo dostępne są też te Vatiki czosnkowe, z czarnuszką, itd. Gorzej wypadają ceny olejków, kiedy musimy doliczyć wysyłkę, dlatego opłacało mi się kupić w Londynie Amlę Ancient Hesh za 2,5 funta.

      Usuń
  9. Hmm.. Ale może gdzieś i są lepiej zaopatrzone sklepy - bo i tutaj jest różnica między kosmetykami dostępnymi w marketach, a w mniejszych drogeriach i sklepach zielarskich. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie rzecz w tym, że w Arabii jeszcze nigdzie nie trafiłam nigdzie na taki typowy mały sklepik zielarski i nie wiem, czy ich po prostu nie ma, czy ich zwyczajnie nie zauważam :P A poza marketami, tak jak wspomniałam w notce, są tzw. pharmacy i to są z reguły małe drogerie, gdzie niestety wybór jest podobny, z tym, że jest więcej kosmetyków głównie "made in France", np. La Roche Posay, Vichy.

      Usuń
  10. Oj to współczuję Ci za każdym razem wieźć wszystkie kosmetyki ze sobą, ale pewnie też bym tak robiła, raczej nie sięgam po kosmetyki z parafiną ( chyba, że jeżeli jest w kremie do rąk, tam mi nie przeszkadza ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kremie do rąk parafina też mi nie przeszkadza, no, ale włosy ewidentnie jej nie lubią </3

      Usuń
  11. Kiedys kupilam sobie olejek Vitaki migalowy i faktycznie ta parafina mi przeszkadzala, doszlam do wniosku ze moje wlosy jej nie lubia aolejek poszedl w kat, po kilkunastu miesiacach stwierdzilam ze czas zuzyc i o dziwo efekty byly o wiele lepsze. Zatem parafine polybilam ale tylko do wlosow xd

    OdpowiedzUsuń
  12. Mieszam w Tunezji i wybór jest podobny, również dużo parafiny w składach dlatego zazwyczaj mąż latając w delegacje przywozi mi kosmetyki z Europy. Zmartwie Cię bo też skusiłam się na maski Himalaya bez podanego składu a okazało się, ze już na drugim miejscu po wodzie jest parafina. Indyjskue kosmetyki firmy Dabour rowniez zawierają sporo parafiny. U Nas naturalne oleje można nabyć w aptekach i sa też sklepy Yves Rocher gdzie sa dobre składowo produkty. Jest wiele sklepów z naturalnymi kosmetykami ale mnie odstrasza brak składów na opakowaniu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to widzę, że jota w jotę to samo, co w Arabii Saudyjskiej.. :/ Dlatego jak tam mieszkałam, to też sobie przywoziłam kosmetyki z Polski

      Usuń