wtorek, 2 sierpnia 2016

Aktualizacja #13 + obecna pielęgnacja włosów. Na ratunek przednim pasmom włosów! Dużo zdjęć.

Witam! :)

Gdyby ktoś był ciekawy, co u mnie słychać, to w skrócie tylko powiem, że pod koniec maja wyprowadziłam się z Mężem i naszymi kotkami, i wynajmujemy teraz całe mieszkanie tylko dla siebie :) Nasze kotki są szczęśliwe mając mnóstwo miejsca do zabawy i biegania, a i my również, bo już z żadnymi współlokatorami się nie użeramy i możemy robić w mieszkaniu, co chcemy i czuć się w pełni swobodnie :) 
Praca to niestety bolesny dla mnie temat, bo pomimo intensywnych poszukiwań, wysyłania mnóstwa CV, byłam raptem na paru rozmowach i póki co nikt mnie nie zatrudnił... Nie mam zamiaru się poddawać, będę dzielnie szukać dalej, w końcu na pewno coś znajdę! Najważniejsze, że nie musimy się martwić o finanse, bo Mąż wystarczająco dużo zarabia i niczego nie musimy sobie odmawiać :) Grunt to pozytywne podejście, docenienie tego, co mamy i niepogrążanie się, o! ;)

A teraz do rzeczy!


Aktualizacja


 Zdjęcie zrobione nieidealnie na wprost, po rozpuszczeniu włosów z kucyka (stąd fala/lekkie wgniecenie); bez flesza



Moje niskoporowce sobie rosną, oczywiście w "zastraszającym" tempie 1cm/miesiąc - w tym temacie, pomimo stosowania najróżniejszych wcierek, nic się już chyba nie zmieni (no chyba, że wypróbuję końską maść i ona da mojej skórze głowy kopa - przy następnej wizycie w Polsce ją zakupię). I mogłabym je tak obcinać dosłownie raz na rok, o te 2-3cm, same końcóweczki - gdyby nie przednie pasma...


Włosy przyłożyłam do czarnej teczki, by wyraźnie było widać przednie pasmo; zdj bez flesza


To z nimi jest największy problem. To przez nie byłam zmuszona regularnie podcinać włosy co ok. 4 miesiące o 2-3cm. I zawsze mniej więcej po 2 miesiącach od obcięcia te przednie pasma zaczynają się buntować, kruszyć i rozdwajać.

Prawda jest taka, że one są ogólnie marne od samego początku. Mega wrażliwe, odstają swoją cienizną od reszty włosów.



Zdjęcie takie samo jak poprzednie, tym razem z fleszem


Dlatego liczę się z tym, że walkę o ich kondycję mogę przegrać. Ale i tak zrobię wszystko, co w swojej mocy, aby polepszył się ich stan!

Nie wymagam dużo. Nie marzę o włosach długich do talii, bo nie jestem niska i w moim przypadku włosy sięgające do talii miałyby ok. 70 cm, a cienizna i rzadzizna moich włosów zdecydowanie na taką długość nie pozwalają. Jeśli uda mi się zapuścić włosy do łopatek i wszystkie będą w 100% zdrowe, to będę szczęśliwa i uznam swój włosomaniaczy cel za osiągnięty :) Ostatni raz miałam podcinane włosy w połowie kwietnia, poszło wtedy ok 3cm i ich długość po podcięciu wynosiła 38cm, zatem teraz mam ok. 42cm.

Zdjęcie z fleszem; do upragnionej długości brakuje mi ok. 10-15cm


Moja obecna pielęgnacja włosów

Szampony  
Jako mocniejszy z SLESem używam Czarne Mydło Babuszki Agafii, na codzień - po skończonych zapasach papryczkowego szamponu Love2Mix używałam EcoLabu, normalizujący do przetłuszczających się włosów, a po nim szampon neutralny Natury Siberica. Do EcoLabu nie wrócę, bo mam wrażenie, że szampon był aż zbyt łagodny (myjadło dopiero na 4 i 5 miejscu w INCI) i miałam przenawilżone włosy przez glicerynę, natomiast szampon NS był w porządku. I pewnie jego bym się dalej trzymała, gdyby nie to, że... Szampon papryczkowy powrócił! :) więc jemu dalej pozostanę wierna :D

Odżywki & maski 
Najczęściej stosuję moich trzech sprawdzonych ulubieńców: maskę Gliss Kur (tą żółtą), maskę Planety Organica z mango oraz odżywkę Garnier z masłem kakaowym i olejem kokosowym, którą można bez problemu kupić w UK ;) Ponadto posiadam jeszcze maskę Vatika z czarnuszką, którą niegdyś WłosoweLove polecała na porost włosów - swoją kupiłam jeszcze będąc w Arabii Saudyjskiej, a różni ona się tym, że w składzie tytułową czarnuszkę ma jeszcze przed Parfum, a za to henny brak, więc dla mnie blondwłosej to nawet lepiej :)



Wcierki 
W Arabii wykończyłam wcierkę Biokon z enzymami pijawek, a od miesiąca stosuję Ajurwedyjski tonik Orientany. Po Biokonie byłam zadowolona, miałam wysyp baby hair, a o toniku jeszcze nie mam wyrobionej opinii.

Pozostałe 
Po maśle mango, do którego raczej nie wrócę nie dlatego, że nie dawało fajnych efektów, a dlatego, że miał utrudnioną aplikację (ciężej się rozpuszcza, aniżeli kokosowy), wróciłam do nierafinowanego, zimnotłoczonego oleju kokosowego. Olejuję włosy dopiero od miesiąca, 1-2x w tygodniu, więc kajam się! 
Raz w tygodniu stosuję także scrub do skóry głowy Natury Siberica, z którego jestem bardzo zadowolona. Natomiast na końcówki stosuję dalej serum Mariona, ale przyznaję się, że nie po każdym myciu je używałam - to raz, a dwa, mam wrażenie, że serum jest za lekkie dla moich włosów. Myślę, że jak je wykończę, to wrócę do swojego hiperwydajnego ulubieńca :)





I na koniec - Plan ratunku przednich pasm włosów! 

1. Przede wszystkim, większe cięcie. I to metodą Thermocut, czyli tzw. "gorącymi nożyczkami"!

Nie czarujmy się, na zniszczone końce nie ma innego, lepszego ratunku. Planuję podciąć 5 centymetrów końcówek. Okropnie żal mi tej długości, bo dla mnie to jest niemalże pół roku zapuszczania, ale po pierwsze, chcę mieć przede wszystkim zdrowe włosy, po drugie prawdopodobnie przylecę kolejny raz do Polski dopiero po pół roku czasu. 
Najbliższy planowany przylot - pod koniec sierpnia, i wtedy też podetnę włosy.

2. Walka o gęstość.

Olej kokosowy ląduje też na skórę głowy, podczas olejowania. Wcieranie Ajurwedyjskiego toniku, ze szczególnym uwzględnieniem zakoli oraz boków (za uszami i nad nimi). Starać się zdrowo odżywiać. Dodatkowo przyjmowanie suplementów - multiwitaminy oraz niepokalanka (na moje problemy z podwyższoną prolaktyną).

3. Walka o grubość.

W tej materii niewiele można zdziałać, jedynie henną lub cassią. Henny nie używam, bo lubię swój naturalny kolor włosów, natomiast cassii nie używałam od dawna, bo od roku! Powinnam do niej powrócić, bo wiele dobrego czyni z włosami i skórą głowy. Idealnie by było ją aplikować co miesiąc, jeśli rzadziej, to co 2 miesiące max.
 
4. Dbanie o końce - bo lepiej zapobiegać, niż leczyć!

Aby nie dopuścić do kolejnych zniszczeń, albo przynajmniej je opóźnić, muszę znów zacząć co mycie stosować na końce serum. Marion co prawda jest słaby, ale lepsze to, niż nic nie stosować!




Zobaczymy, czy i co ta walka da. Patrząc na powyższe zdjęcie sprzed 2 lat i wiedząc, że pokonałam wtedy te nieszczęsne przednie pasma, mam ogromną nadzieję, że dzięki sumienności w realizacji każdego punktu planowanego ratunku uda mi się i tym razem! :)

Serdecznie Was pozdrawiam :)
Ag90

13 komentarzy:

  1. Ooo wpis mojej ulubiomej blogerki! *.* :) twoje końcówki to istna magia, dla mnie ideał.a te przednie pasma na które narzekasz dla mnie i tak są sto razy lepsze niż u mnie i chciałabym takie mieć. Jednak kibicuje ci w poczynaniach bo jestem szczerze ciekawa co jeszcze lepszego można zrobić z takimi włosami jak nasze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie! :*
      Twoja przemiana włosowa za to baaardzo motywuje, w gruncie rzeczy mamy bardzo podobne włosy i myślę, że z Twoich da się też jeszcze "wycisnąć", by mieć również zdrowe przednie pasma :)

      Usuń
  2. Patrząc na te dwa zdjęcia widać, jak bardzo Twoje włosy poprawiły się, no i oczywiście urosły :) Moje obecnie wyglądają jak Twoje dwa lata temu - cieniutkie z jeszcze cieńszymi przednimi pasmami. Mam nadzieję, że za jakiś czas tez urosną, jak Twoje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że tak! :) Trzeba tylko o włosy dbać, bo czas i tak mija, a prędzej czy później odpowiednia pielęgnacja zaowocuje :) Trzymam kciuki za Twoje włosy!

      Usuń
  3. Tez mialam ciete goracymi nozyczkami i odpukac od tego czasu ciezko znalezc rozdwojana koncowke. Co to porostu to raczej nie stawialabym na maske vatika czy jakas inna... tylko na wcierki. Ciekawa jestem tych twoich nigdy o nich nie slyszalam. Masz sliczne wloski, przepiekna struktura.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)
      Mam nadzieję, że i moim włosom gorące nożyczki pomogą :) A Vatika może pomóc na porost ze względu na czarnuszkę, dlatego zapytałam się u Ciebie :) Wcierki dla mnie to obowiązkowy punkt w pielęgnacji, ale miło by było, jakby Vatika też pomogła.

      Usuń
  4. Piękny kolor włosów!!! Ja szampony Ecolab bardzo lubię, ale drażni mnie, że nie mogę ich kupić w typowej drogerii jak Rossmann...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skąd jesteś Curry Green? W niektórych miejscowościach możesz znaleźć drogerie, gdzie można znaleźć część "włosomaniaczych" kosmetyków, albo nawet całkiem pokaźną kolekcję (jak np. drogeria Pigment w Krakowie) :)

      Usuń
    2. W Warszawie są dostępne,a przynajmniej były szampony i odżywki Ecolab w Carrefourze.

      Usuń
  5. Witaj,
    szkoda, ze tak rzadko publikujesz :(
    Mam rozniez takie wlosy jak Ty , tylko moje sa odrobine kręcone i wydaje się, ze jest ich więcej a tak naprawdę to mizerotki sa :( i kucyk zaraz przy gumce jest bardzo chudziutki.
    Od tygodnia zaczelam na serio dbac o wlosy ( olejowanie, maski, siemię lniane, picie drozdzy, szampony bez sls) No i po ostatniej wizycie u fryzjera ( topowego , zadnego tam rzemislnika po zawodowce;) ) który zle obcial moje wlosy, powiedzialm sobie nigdy więcej fryzjerow.
    Kiedys mailam wlsoy do zapięcia stanika a teraz mam takie do obojczyka :( na dodatek hujowo obcięte.
    Super blog, wlasnie go czytam.
    Pozdrawiam Ewa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z fryzjerami jak na loterii, nie wiadomo, czy się na dobrego trafi - i nie ma znaczenia, czy jest "topowy", czy nie, uwierz mi ;) Ja chodzę do tej samej fryzjerki od lat, jest sprawdzona, wiem, że jak ją poproszę o obcięcie końcówek o 2-3cm na prosto, to tak zrobi, nie kosząc przy tym fortuny. Ale rozumiem uraz, sporo jest takich włosomaniaczek, co wolą same podcinać włosy, aniżeli chodzić do fryzjera i dzielą się na blogach sposobami samodzielnego podcinania - poszukaj sobie, może sobie sama skorygujesz fryzurę? :)
      Skoro dbasz o włosy od tygodnia, to dopiero początek potencjalnej pozytywnej transformacji włosów, trzymam kciuki, będzie na pewno coraz lepiej! :)

      Usuń
  6. Swietnie wyglądają :) Kiedys marzyłam o gładkich, niskoporowatych włosach. Natura jednak obdarzyła mnie wysokoporowatymi, ''kręconymi'' i rzadkimi. Choć przez puszenie zysują na objętości :P Nadal bym się nie pogniwała dostając inne włosy,ale to niewykonalne :) Może kiedyś uda mi się je trochę okiełznać i może niekoniecznie je polubię,ale przynajmniej staną się choc trochę mniejszym kompleksem. Do długości nie dąże,bo najbardziej podobają mi się włosy sredniej długosci i takie tez obecnie mam. Pozdrawiam Cię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cieszę się, że trafiłam na twojego bloga akurat kiedy jestem zafascynowana indyjskimi kosmetykami. Mam nadzieję, że tu znajdę jeszcze więcej do przetestowania :)

    OdpowiedzUsuń